malowanko, gierki, depresja, ADHD, brzydkie figurki

Przepisy

Keto chili con carne (tak, jest tam chipotle)

No to pora na kolejną rzecz, tyle że w wersji dla diety low carb albo ketogenicznej. Nie ma zatem fasoli i innych badziewi, które – moim zdaniem – rozwadniają nieco smak tej fantastycznej tex-mexowej potrawy.

Gathering:

1 średnia cebula

5 ząbków czosnku

7-8 pomidorów (albo połowa tego i puszka pomidorów, bo tak akurat miałem ;))

1 papryka czerwona

2-3 plastry boczku surowego wędzonego

ok. 700 g mięsa wołowego, ale nie z tacki, weźcie dobry kawałek i niech wam zmielą

jalapeno (jak świeże to super, jak nie, to takie z zalewy ze słoika)

kmin rzymski

kolendra (ziarna)

chipotle wędzone proszek (a idealnie jak będzie takie z puszki w sosie adobo)

jalapeno grys

tzw. pieprz cayenne

pieprz

sól

oliwa z oliwek

oregano

olej roślinny

Crafting:

  1. Na grillu/patelni grillowej przez 10-15 minut grillujemy pomidory posmarowane oliwą i posypane oregano oraz solą. Jeśli nie mamy grilla, to pieczemy pomidory ok. 40 minut w piekarniku na ok. 150 stopniach.
  2. W tym czasie w szerokim garnku na oleju przesmażamy pokrojony w cienkie paseczki boczek.
  3. Dodajemy do tego cebulę i smażymy kilka minut, następnie dodajemy posiekany czosnek i chwilkę smażymy. Zrzucamy to z gara na talerzyk.
  4. Dolewamy nieco oleju do gara, wrzucamy mięso i smażymy na mocnym ogniu tak, żeby nie puszczało za dużo soków (bo zrobi się mniej smaczne), a smażyło.
  5. W tym czasie na suchej patelni obok przeprażamy kolendrę aż uwolni aromaty. Tłuczemy na proszek w moździerzu. Jeśli kmin rzymski mamy w ziarnach – też najpierw prażymy, potem tłuczemy.
  6. Gdy będzie już brązowawe, wrzucamy tam od jednej łyżki kminu rzymskiego wzwyż (ja na tę ilość dałem dwie łyżki) oraz łyżkę kolendry. Mieszamy. Po chwili dorzucamy co najmniej łyżkę chipotle. Znowu mieszamy. Następnie łyżeczkę albo łyżkę (kwestia naszych preferencji ostrości) pieprzu cayenne. Znów mieszamy. Do tego ze dwie szczypty grysu jalapeno (można ew. pominąć, bo dodamy też świeże). Mieszamy, niech się posmaży kilka minut.
  7. Dorzucamy do tego przepieczone, obrane ze skórki (powinna odejść bez problemu) pomidory, mieszamy, dolewamy ok. szklanki wołowego bulionu – dajcie tyle, żeby było po prostu trochę płynu, który pomoże nam w redukcji sosu do bardzo gęstej, oblepiającej mięsko pyszności smakowej. To nie ma być zupa.
  8. Niech sobie z pomidorami pyrka na małym tym razem ogniu.
  9. Kroimy w tym czasie jedną czerwoną paprykę w małą kostkę.
  10. Gdy mięso w sosie nieco się zredukuje, sos zacznie mocniej gęstnieć i jesteśmy mniej więcej w połowie drogi (ok. 30 minut, zależy od kuchenki), wrzucamy paprykę. Gotujemy dalej, ok. 15-20 minut tak, żeby papryka była miękka, ale jeszcze stawała na zębie (i co ważne, nie schodziła z niej skórka). Jeśli mamy świeże jalapeno – wrzucamy też teraz 2-3 papryczki (lub więcej, zależnie od preferencji).
  11. Na sam koniec dorzucamy, jeśli nie mieliśmy świeżego, jalapeno ze słoiczka, pokrojone w drobną kostkę. Gotujemy jeszcze ze 2-3 minuty. Sos powinien być tak gęsty, że już na brzegach lekko wytrąca się tłuszcz – tak, to tak powinno wyglądać, bo to znaczy, że bardzo mocno go zredukowaliśmy, uciekły wszystkie wodnistości i został sam smak.
  12. Podajemy gorące w miseczce, przystrojone startym cheddarem i np. kleksem kwaśnej śmietany. Można też dać np. łyżkę guacamole.
Socjalki:

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.